Share
A- A A+
The Greatest Hoax on Earth?
by Dr Jonathan Sarfati

US $15.00
View Item
Evolution's Achilles' Heels
by Nine Ph.D. scientists

US $14.00
View Item
Evolution's Achilles' Heels
by Nine Ph.D. scientists

US $10.00
View Item
The Mystery of Our Declining Genes


US $6.50
View Item
Evolution's Achilles' Heels
by Nine Ph.D. scientists

US $10.00
View Item
Evolution's Achilles' Heels


US $25.00
View Item
Creatures Do Change But It's Not Evolution


US $10.00
View Item
431train

Credit stock.xchng

Pociąg ewolucji nadjeżdża

(Przepraszam, odjeżdża)

Autor 
Tłumacz Andrew Ostapowicz

Atmosfera w wypełnionym foyer sali wykładowej była ożywiona zaciekawionym oczekiwaniem. Było to w późnych latach 70-tych, w upojnych dniach początku Ruchu kreacjonistycznego w Południowej Australii. Debata „stworzenie a ewolucja” z wybitnym naukowcem-ewolucjonistą, w której miałem wziąć udział w obecności około 40-tu nauczycieli przedmiotów przyrodniczych, była pierwszą w tym rejonie.

Gdy dotarły do mnie słowa ożywionej rozmowy, zdałem sobie sprawę, że mój przyszły przeciwnik znajdował się tylko o kilka metrów ode mnie po mojej lewej stronie. Był to wykładowca (w polskiej randze profesora nadzwyczajnego) biologii populacyjnej. Mówił do małej grupy stronników, najwidoczniej nie zdając sprawy, iż jego kreacjonistyczny protagonista mógł go słyszeć.

„To jest naprawdę frustrujące” mówił. „Czuję się jak astronauta, który właśnie wrócił na ziemię z księżyca, widział kulistą ziemię, a teraz ma debatować z kimś, kto próbuje ludzi przekonać, że ziemia jest płaska. W mojej pracy możemy widzieć ewolucję na własne oczy.”

W tamtym czasie, zanim kreacjonistyczne argumenty zostały dobrze wygłoszone, było zrozumiałym, że mógł tak myśleć. Nauczycielom biologii można by wybaczyć rozpowszechnianie tak naiwnego przekonania. Po prostu zakładali, że owe łatwe do zaobserwowania zmiany genetyczne w wielu żywych organizmach były oczywistym dowodem, że ewolucja od mikrobów do człowieka była faktem. Wystarczy dość długi czas i proszę, te ‘mikro’ zmiany będą się gromadzić cały czas filtrowane i kierowane przez dobór naturalny. Wydawało się to oczywiste i logiczne, że te ‘małe kroki’ będą się nakładały, prowadząc do zmian ‘makro’, do wielkich skoków, od żaby do księcia, od ryby do filozofa, i tym podobne. (Jak pokażemy w dalszej części tego artykułu, rzeczywistość jest wprost odwrotna.)

Biorąc to pod uwagę, frustracja owego zakłopotanego wykładowcy biologii była całkiem zrozumiała, skoro sądził on, iż owe małe zmiany, które tak często obserwował, z czasem złożą się na wielką zmianę. Musimy pamiętać, że nawet dzisiaj wielu ewolucjonistów myśli tak samo. A to, szczerze mówiąc, jest powodem, dla którego odpowiedzi wierzących Biblii, atakowanych odnośnie zmian biologicznych, są niedostateczne.

Na przykład, na wyzwanie: „Komary wytworzyły odporność na DDT w ciągu 40-tu lat. Jeśli to nie jest ewolucja postępująca przed naszymi oczyma, to co to jest?” Większość odpowiedzi chrześcijan koncentruje się na wielkości zmiany. Powiedzą np. „To jest tylko zmiana wewnątrz gatunkowa.” Albo odpowiedzą „Komar nadal jest tylko komarem, czyż nie tak? Nie zmienił się w nic innego.”

To nie chodzi o to, czy pociąg dość daleko zajechał, ale o to, że jedzie w złym kierunku.

Obie odpowiedzi są prawdziwe. Są natomiast niedostateczne i rzadko wywierają jakieś wrażenie na pytającym, który myśli: Dobrze, to jest tylko wymówka dla chrześcijan. Ewolucja potrzebuje milionów lat, a tu widzimy te wszystkie zmiany w 40 lat. Dajcie temu milion lat i wyobraźcie sobie, jaka będzie zmiana.

Przez wiele lat używałem pewnej analogii w moich publicznych wykładach, żeby to wytłumaczyć. Wyobraźcie sobie pociąg odjeżdżający ze stacji, np. Miami, na Florydzie w kierunku północnym, do Chicago.1 Możecie widzieć, jak jedzie, tylko przez kilkaset metrów. Ale możecie sobie rozsądnie wyobrazić, że w odpowiednim czasie zajedzie do Chicago. Widzieliście dość rzetelnych dowodów, że w zasadzie jest w stanie pokonać całą trasę. W ten sposób ewolucjoniści widzą małe zmiany (często zwane ‘mikroewolucją’, ale zobacz poniżej) mające miejsce wokół nas. Jeśli komar zmienił się nieco w 40 lat, to nie musisz zobaczyć, że się zmienił w słonia – już udowodnił, że w zasadzie jest w stanie dokonać podobnie radykalną zmianę.

Z czego musimy sobie zdać sprawę i nad tym się ześrodkować w naszych odpowiedziach i to mówię swej publiczności, to nie wielkość zmian, ale ich rodzaj albo kierunek. To nie chodzi o to, czy pociąg dość daleko zajechał, ale o to, że jedzie w złym kierunku. Choć zmiany obserwowane dzisiaj mogą być uplasowane w ewolucyjnym obrazie, ich rodzaj, jak zobaczymy, jest dokładnie przeciwny do zmian koniecznych dla ewolucji, aby mogły dać jakąkolwiek wiarygodność temu systemowi przekonań.

Tak więc kiedy widzisz pociąg ruszający ze stacji w Miami, jeśli w rzeczywistości nie jedzie on na północ, w stronę Chicago, ale w przeciwną stronę, to zajedzie w głębinę oceanu, i nigdy nie dojedzie do Chicago. Upływ czasu nie rozwiąże problemu, gdyż jest to w zasadzie niemożliwością, by dojechać do Chicago jadąc w przeciwnym kierunku. Podobnie, skoro tylko wskażemy ludziom, że ‘pociąg ewolucji’ (w rzeczywistości kolejne zmiany biologiczne) posuwa się w dół, a nie w górę, to staje się jasne, że im więcej upływa czasu, tym mniej prawdopodobny staje się cały scenariusz ewolucji.

Choć jego intencją było wyśmianie kreacjonistów, niechcący dał wspaniałą okazję by pokazać, jak błędne jest to powszechne rozumowanie.

Zanim wytłumaczę co oznacza stwierdzenie, że zmiany biologiczne maja ‘kierunek’, podzielę się tym, co dało początek niniejszemu artykułowi. Była to recenzja książki2 dobrze znanego biologa ewolucyjnego, Dr Jerry Coyne z Uniwersytetu Chicago, który nie mógł powstrzymać się od ataku na kreacjonistów.3 Co zdumiewające, Coyne sam użył analogii podróży pociągiem, podpierając tym moje spojrzenia na to, jak ewolucjoniści widzą tę sprawę. Choć jego intencją było wyśmianie kreacjonistów, niechcący dał wspaniałą okazję by pokazać, jak błędne jest to powszechne rozumowanie.

Książka, o którą chodzi,4 używa tych znanych przykładów szybkich zmian biologicznych spowodowanych przez człowieka (Odporność bakterii na antybiotyki, odporność owadów na pestycydy, zmiany w szybkości wzrastania ryb z powodu nadmiernego rybołówstwa) by skłonić ludzi do przyjęcia szerszej idei ewolucji od mikrobów do człowieka.

Coyne ubolewa nad faktem, że przykłady podane w książce prawdopodobnie nie zmienią nastawienia kreacjonistów, którzy już przyjęli takie zmiany jako ‘dostosowanie wewnątrz gatunków’ (‘odmiany wewnątrz baraminu’ byłoby bardziej precyzyjne określenie). Mówi on, iż kreacjoniści twierdzą, że „takie małe zmiany nie mogą wytłumaczyć ewolucji nowych grup roślin i zwierząt” i dalej mówi: „argument ten zaprzecza zdrowemu rozsądkowi. Gdy po wizycie w Boże Narodzenie [zakładamy u jego rodziny w Chicago], odprowadzimy babcię na pociąg i widzimy, że pociąg ruszył w kierunku Miami, to zakładamy, że reszta podróży będzie przedłużeniem pierwszej ćwiartki mili.” Tak więc, mówi Coyne, kreacjonista nie przyjmujący ekstrapolacji od mikro do makro-ewolucji jest ‘nieracjonalny’.

Rozsądek a retoryka

Dlaczego można śmiało powiedzieć o zmianach biologicznych zachodzących obecnie (czy to spowodowanych przez człowieka, czy też nie), że pociąg jedzie w złym kierunku? Dlaczego jest tak, że gdy ewolucjoniści użyją tego argumentu ekstrapolacji ‘babcinego pociągu’, można go obrócić w argument przeciwny ewolucji? Dlatego że w rzeczywistości w przypadku zmian biologicznych chodzi o to, co dzieje się na poziomie DNA, a tu chodzi o informację.5 Informacje przekazywane przez DNA, molekułę dziedziczności, to jakby przepis, spis informacji dla produkcji pewnych pozycji.

Ewolucjoniści twierdzą, że jedno-komórkowe organizmy6 (np. pierwotniaki) zostały przemienione w pelikany, jabłka granatowe, ludzi i kucyków. W każdym przypadku ‘przepis’ DNA musiał przejść ogromne powiększenie ilości informacji przez rzekome miliony lat. Jednokomórkowy organizm nie posiada instrukcji, jak wytworzyć oczy, uszy, krew, skórę, kopyta, mózg itd., które potrzebne są kucykom. Tak więc, żeby pierwotniaki mogły dać początek kucykom , musi istnieć jakiś mechanizm tworzący nowe informacje.

Ewolucjoniści odwołują się do doboru naturalnego, jak gdyby to była jakaś twórcza bogini, ale rzeczywistość (którą, przyparci do muru, nieodmiennie przyznają) jest taka, że dobór sam w sobie zawsze tylko usuwa informacje, a nigdy ich nie tworzy.7 Aby tworzyć nowe informacje, jednym sposobem dla prawdziwie wiernych ewolucjonistów są pomyłki w kopiowaniu , czyli przypadkowe mutacje (które potem mogą być ‘filtrowane’ przez dobór).8

Jednakowoż problem jest w tym, że gdyby mutacje były w stanie dodawać konieczne informacje, to powinniśmy widzieć dookoła setki przykładów, biorąc pod uwagę to, że mutacje ciągle dzieją się tysiącami. Ale kiedykolwiek badamy mutacje, to nieodmiennie okazuje się że tracą albo uszkadzają istniejące informacje. Jest tak nawet w przypadkach, kiedy mutacyjny defekt zwiększa szanse przetrwania – np. utrata skrzydeł chrząszczy na wietrznej wyspie.9

Co kryje się za słowem? Mikro a makro

Wielu kreacjonistów powie, ‘Przyjmujemy mikro-ewolucję, ale nie makro-ewolucję’. Dla większości brzmi to jakby zgadzali się, że ‘trochę ewolucji’ ma miejsce, tzn. trochę tego samego procesu, który w dostatecznie długim czasie przemieni mikroby w stonogi, czy magnolie w mikrobiologów. W ten sposób okazujesz się ignorantem, albo jak w przykładzie odwróconego pociągu dra Coyne – osobą irracjonalną, gdyż robisz arbitralną różnicę między ‘mikro’ i ‘makro’.

Jeśli nie da się uniknąć użycia tej potencjalnie zwodniczej terminologii, zawsze należy wyjaśnić, że zmiany określane jako ‘mikroewolucja’ nie mogą być tym samym procesem, co hipotetyczny pogląd przemiany szumowin na bajorku w człowieka. Wszystkie te procesy tracą informacje, zależą więc od istnienia pierwotnego zapasu informacji.

W miarę postępującej dywersyfikacji organizmów, zbiór genów jest przerzedzany. Im bardziej organizmy dostosowują się do swoich środowisk, tym mniejszą mają w sobie część pierwotnie stworzonej dla ich gatunku informacji. Stąd zmniejsza się także ilość informacji dostępnej w przyszłości dla doboru naturalnego, by re-adaptować daną populację, w razie zmiany warunków środowiska. Mniej ‘giętkie’, mniej zdatne do adaptacji populacje, oczywiście zamiast ewoluować, zmierzają ku wymarciu.

Widzimy, że podobnie jak pociąg odjeżdżający ze stacji w Miami w kierunku południowym, rodzaj zmian jaki widzimy dzisiaj prowadzi z biegiem czasu do wymarcia, a nie do dalszej ewolucji.

Należy pamiętać, że ewolucyjny pogląd zakłada, że kiedyś istniały istoty żywe, ale nie było płuc – bo jeszcze nie wyewoluowały, nie było więc w DNA kodu dla wytworzenia płuc. Kod ten musiał jakoś zostać napisany. Musiała powstać nowa informacja, której przedtem nigdzie nie było.

Potem były płuca, ale nie było nigdzie świecie piór, a więc informacji genetycznej dla piór. Obserwacje w rzeczywistym świecie przemożnie wskazują, że mutacje są absolutnie bezsilne by wytworzyć nowe informacje.10 W rzeczy samej, mutacje ogólnie przyspieszają degenerację, akumulując szkodliwe zmiany, których wszyscy nazbieraliśmy setki poprzez pokolenia przodków.11

Innymi słowy, dane populacje mogą się zmieniać i przystosowywać ponieważ posiadają obfitość informacji (różnorodności) w swym ‘przepisie’ DNA. Ale jeśli mutacje nie są w stanie dostarczyć nowych informacji, z każdą nową zmianą/adaptacją suma informacji zmniejsza się (gdyż dobór usuwa niedostosowaną część populacji, tracąc tym samym część informacji w tej populacji). Stąd, mając ograniczoną ilość informacji, czym więcej widzimy adaptacji, tym mniejsze są możliwości przyszłych adaptacji. Pociąg definitywnie zjeżdża w dół, a jego przeznaczeniem jest by spadł z mola wymarcia.

Najbardziej ironicznie, ze wszystkich przykładów, które podał dr Coyne jako ’ewolucję’, czy to odporność na antybiotyki,12 czy też zmiany w szybkości rośnięcia ryb, ani jeden nie popiera jego analogii ‘pociągu’, lecz raczej jej przeciwność. Ani jeden nie daje przyrostu informacji, lecz wprost przeciwnie – utratę. Rozmyślając o tym, odczuwam frustrację podobną, choć w odwrotnym kierunki, jaką lata temu wypowiadał mój ewolucjonistyczny przeciwnik, a którą można sparafrazować jako pytanie: „Dlaczego tego nie widzą? Przecież to jest oczywiste, nieprawdaż?”

Kto wie, być może niniejszy artykuł trafi w ręce dra Coyne. Może da jemu i innym apologetom ewolucji coś do pomyślenia, gdy następnym razem odprowadzą swą babcię na pociąg.

Odnośne artykuły

Dalsza lektura

Przypisy

  1. Normalnie, oczywiście, używam australijskie miasta jako przykłady, ale te będą łatwiej rozpoznawalne dla czytelników w całym świecie, i dobrze pasują do komentarzy ewolucjonisty Coyne w dalszej części artykułu. Wróć to tekstu.
  2. Coyne, J., The case of the missing carpaccio, Nature 412(6847):586, 9 August 2001 | doi:10.1038/35088111. Wróć to tekstu.
  3. Dr Coyne był cytowany w naszym artykule the peppered moth fraud (Creation 21(3):56, 1999). Powiedział on, że gdy dowiedział się, że ten “rasowy koń w naszej [ewolucjonistów] stajni” to zwykła kobyła, to poczuł się podobnie jak wtedy, gdy dowiedział się, że Święty Mikołaj to tylko mit. Wróć to tekstu.
  4. Palumbi, S.R., The Evolution Explosion: How Humans Cause Rapid Evolutionary Change, W.W. Norton, New York, 2001. Wróć to tekstu.
  5. Określona złożoność to inny sposób odniesienia się do informacji zawartej w pisanym tekście, lub w DNA. See Thaxton, C.B., Bradley, W.L. and Olsen, R.L.,The Mystery of Life’s Origin, chapter 8, Lewis and Stanley, Dallas, Texas, 1984. Wróć to tekstu.
  6. Nawet najprostsze znane nam organizmy posiadają ogromne ilości informacji, równorzędne do ponad pół miliona ‘liter’. Wróć to tekstu.
  7. Wieland, C., Muddy waters, Creation 23(3):26–29, 2001. Wróć to tekstu.
  8. Hybrydyzacja to po prostu zmieszanie dwóch zestawów już istniejących informacji, a duplikacja chromozomów (np. polieuploidia) nie tworzy nowych informacji. Wróć to tekstu.
  9. Wieland, C., Beetle bloopers, Creation 19(3):30, 1997. Wróć to tekstu.
  10. Spetner, L.M., Not by chance!, The Judaica Press Inc., New York, 1997. Wróć to tekstu.
  11. Wiele z tych mutacji jest szkodliwych tylko wtedy, gdy dziedziczy się taką samą mutację od jednego lub obojga rodziców. Dlatego małżeństwa osób blisko spokrewnionych mogą powodować biologiczne deformacje potomstwa, gdyż prawdopodobieństwo odziedziczenia tego samego błędu od każdego z rodziców jest większe niż od kogoś bardziej odległego (wszyscy jesteśmy spokrewnieni), kto ma inny zestaw błędów. Czym dalej wstecz cofniemy się w historii, tym krótszy był okres, przez który gromadziły się błędy, wskazując tym na czas, gdy małżeństwa bliskich krewnych nie powodowały takich problemów. (Batten, D. Ed., The Creation Answers Book, Brisbane, Australia, ‘Cain’s wife—who was she?’, chapter 8, 1999). Wróć to tekstu.
  12. Wieland, C., Superbugs—not super after all, Creation 20(1):10–13, 1997. Wróć to tekstu.

The great commission tells us to preach the Gospel to every nation. We might not be able to go there in the flesh but this site can penetrate every country on the globe. Help the world find 'creation'. Support this site

Comments closed
Article closed for commenting.
Available only from day of publication.
Copied to clipboard
11662
Product added to cart.
Click store to checkout.
In your shopping cart

Remove All Products in Cart
Go to store and Checkout
Go to store
Total price does not include shipping costs. Prices subject to change in accordance with your country’s store.